W poprzedniej części przyjrzeliśmy się Argentynie, Norwegii, Indiom i Chinom. Kto przegapił, zdecydowanie powinien nadrobić tutaj. Tym razem przeniesiemy się do Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Australii i królowej odległości, Rosji. Na początek wyprawa do Kraju Kawy.

Najdalsze wyjazdy na mecze

BRAZYLIA

5. miejsce w rankingach najbardziej zaludnionych krajów świata oraz tych z największą powierzchnią zajmuje Brazylia. Kraju Kawy w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć, tym bardziej, że w Campeonato Brasileiro Serie A 2019 rywalizują ze sobą ekipy z Fortalezy i Porto Alegre: odpowiednio Ceara Sporting Club i Fortaleza Esporte Clube oraz Gremio i Sport Club Internacional. Fortaleza to turystyczne miasto położone tuż nad Atlantykiem, a Porto Alegre… No cóż, w niektóre uliczki stolicy stanu Rio Grande lepiej się nie zapuszczać. Autem dojedziemy z jednego miejsca do drugiego w zaledwie 56 godzin (ciągłej jazdy), mijając po drodze prawie… 4500 kilometrów. Porto Alegre może kusić pocztówkami z plaż, ale po zmroku w pewne miejsca się po prostu nie chodzi. Za dnia w sumie też nie.

Wyjazdy na mecze piłkarskie

USA / Kanada

Czas na moje dwie ulubione ligi, a zaczniemy od Major League Soccer. Jak wiecie, jest to liga gdzie występują drużyny z USA, ale również 3 ekipy z Kanady. Najbardziej na zachód z kanadyjskich klubów wysunięte jest Vancouver, które w ligowych starciach musi mierzyć się z oddalonym o ponad 5100 kilometrów Orlando! To tak, jakbyście wsiedli w auto na Florydzie, przejechali całe Stany z południowego wschodu na północny zachód i za Seattle skręcili na północ, w stronę granicy z Kanadą. Niezła wycieczka, nieprawdaż? Autem zajęłoby to blisko 50 godzin nieustannej jazdy, a samolotem – przynajmniej sześciogodzinna podróż.

A będzie jeszcze „lepiej” (dla tego rankingu, niekoniecznie dla piłkarzy). Od przyszłego sezonu MLS do gry włącza się także Miami Davida Beckhama. Czyli zyskujemy blisko 400 dodatkowych kilometrów na południowy wschód…

Czekam na drużynę piłkarską w Anchorage, która dołączy do MLS. Wtedy do Miami mieliby prawie 8 tysięcy kilometrów. Autem taką trasę pokonaliby w… 82 godziny.

8 tysięcy kilometrów na wskroś Stanów Zjednoczonych i spory kawałek Kanady? Marzenie dla każdego podróżnika. Dla drużyny piłkarskiej – niekoniecznie.

A-LEAGUE

Czas na pierwszą parę klubów, które grają w jednej lidze, ale dotarcie na wyjazd drogą lądową nie jest w tym przypadku możliwe. Wellington Phoenix, w którym w poprzednim sezonie występował Michał Kopczyński, leży na północnej wyspie Nowej Zelandii. Oznacza to, że każdy wylot na mecz do Perth równa się ponad 6 godzinom lotu! W linii prostej to około 5300 kilometrów. Obie ekipy generalnie mają ciężkie życie w lidze australijskiej.

Perth nieprzypadkowo nazywane jest „najbardziej samotnym miastem świata”. Do najbliższego większego miasta, czyli Adelajdy, jest stąd blisko 2700 kilometrów. Z tą Adelajdą grają oczywiście w lidze i jest to ich najbliższy „wyjazd”. Samolotem trasę do stolicy Australii Południowej można pokonać w niespełna 3 godziny. To bardzo mało zważywszy na to, że na naprawdę dalekie loty nie trzeba wcale lecieć do Nowej Zelandii. Do Brisbane leci się 4,5 godziny, nieco krócej do Sydney (4 godziny), a Melbourne to już w ogóle wypad jak do pobliskiego marketu (3,5 godziny lotu).

Zachody słońca nad Perth Oval, domowym stadionem Perth Glory, należą do najpiękniejszych na świecie. Szkoda, że na każdy ligowy mecz trzeba tam lecieć samolotem.

ROSJA

Rosja to stan umysłu, głosi modne powiedzenie. I coś w tym jest, skoro wciąż w drugiej lidze istnieje mecze między Baltiką Kaliningrad a Lucz Władywostok. Obwód kaliningradzki od Kraju Nadmorskiego dzieli rekordowe… 10400 kilometrów. To rekord, który pobić mogą oczywiście tylko Rosjanie, jeśli tylko np. reaktywuje się Ocean Nachodka, a więc klub położony jeszcze dalej na wschód, niż Władywostok. W 2015 klub został rozwiązany, a występował w 4. lidze rosyjskiej. Aż tak daleko na drugi poziom do Baltiki by nie miał…

No dobra, jest jeszcze totalny rekordzista – Vulkan Pietropawłowsk-Kamczacki, który, jeśli spotkałby się z Baltiką Kaliningrad, to byłby prawdziwy hit. Stamtąd do Kaliningradu leci się jakieś 12 godzin samolotem. Autem, nawet jeśli bardzo by się chciało, nie dostaniemy się na Kamczatkę, bo wciąż nie ma dróg, które łączyłyby ją z resztą świata…

Skupmy się jednak na tych bardziej realnych meczach. W obecnym sezonie rosyjskiej Premier Ligi nie ma aż tak szokujących wyjazdów, jak na rosyjskie standardy. Zenit St. Petersburg na mecz do Groznego z Achmatem lądem łączy 2600 kilometrów dróg, a z Jekaterynburgiem już tylko „marne” 2200 kilometrów. Do Soczi jest stamtąd niespełna 2400 kilometrów, a do Orenburga – ledwie 2200 km.

Trochę tęsknię za czasami, gdy Łukasz Sekulski opowiadał, że grając w Chabarowsku lotnisko stało się jego drugim domem. Gdyby ktoś odważył się na pokonanie trasy z Kraju Chabarowskiego do St. Petersburga, musiałby przejechać się 8900 kilometrów.

Ktoś narzekał na dalekie „wyjazdy” w europejskich pucharach?

Więcej historii Adama Kotleszki na kanale Youtube Zawód: Typer