Większość kojarzy Jorge Sampaoliego przede wszystkim z nieudanego Mundialu 2018 w Rosji. Nie wszyscy jednak mają tyle chęci, by docenić jego pracę za czasów prowadzenia Chile czy Sevilli. No cóż… Argentyńczyk zdobywający Copa America w meczu finałowym przeciwko Argentynie… W kraju się tym raczej nie chwalił. W Sevilli również miał świetny okres. Nie dość, że prezentował mega ofensywny styl gry, który przyciągał na stadion tłumy kibiców, to jeszcze zajmował przez długi czas miejsce nad Atletico Madryt. Ostatecznie prowadzony przez niego zespół skończył ligę na i tak wysokim 4. miejscu.

W 2011 roku zostały uznany 2. najlepszym trenerem w Ameryce Południowej (zaraz za Oscarem Tabarezem, który wygrał wtedy Copa America). Natomiast wszystkie czołowe media sportowe w Chile uznały go najlepszym trenerem ligi w tym właśnie roku. W wiosennym sezonie Apertura 2012 wywalczył z Universidadem trzeci z rzędu tytuł mistrza Chile. Po nieudanej przygodzie z Argentyną, szkoleniowiec postanowił odbudować swoją renomę w Santosie. Dziś jest liderem brazylijskiej ekstraklasy! Chętni na anegdotkę o trenerze?

Sampaoli na początku swojej kariery jeden z meczów prowadził… z drzewa. Wszystko przez to, że został wyrzucony z boiska przez sędziego. Był to finał rozgrywek, a wszystkie miejsca na trybunach były już zajęte. Postanowił więc wspiąć się na drzewo i z tamtego miejsca pokrzykiwać na drużynę. Kilka dni temu musiało mu się przypomnieć to wydarzenie. Zaprosił bowiem na trening chłopców, którzy spoglądali na murawę właśnie z drzewa. Chłopaki w podziękowaniu wywiesili transparent z podobizną Jorge.

Argentyński szkoleniowiec często po Brazylii jeździ… rowerem. Tak zwyczajnie. Pewnego dnia zostawił go przed bankiem, a on… błyskawicznie zniknął. Na to nieprzyjemne zdarzenie postanowiła zareagować grupa dzieciaków zaproszonych na trening. Choć zapewne był to pomysł samego klubu, rower został oficjalnie wręczony trenerowi przez młodzież, która na dobre zaprzyjaźniła się z Sampaolim.