Już w pierwszej połowie Brazylia całkowicie rozstrzygnęła losy 1/8 finału z Koreą Południową. Podopieczni Tite strzelili aż cztery gole, zabawiając się wręcz z defensywą rywali. W drugiej połowie Koreańczycy zanotowali trafienie honorowe, a wynik zdecydowanie nie odzwierciedlał realnej siły azjatyckiej drużyny.

Demolka Korei Południowej do przerwy

Reprezentanci Korei Południowej po pierwszym kwadransie starcia ⅛ finału z Brazylią mogli czuć się jak bokser, który został posłany na deski już w pierwszej rundzie. Canarinhos w 13 minucie prowadzili już 2:0 i mogli zupełnie spokojnie rozgrywać dalszą część spotkania.

Najpierw w 7 minucie na prawym skrzydle pokazał się Raphinha, który odebrał obrońcy piłkę i podał wzdłuż pola karnego do Viniciusa Jr. Skrzydłowy Realu Madryt nie podpalił się, na spokojnie przyjął piłkę i technicznym strzałem ominął trzech obrońców i bramkarza i dał Brazylii prowadzenie.

Ledwie 6 minut później sprytnie w polu karnym rywala wyprzedził Richarlison, który dał się sfaulować. Sędzia nie miał wyboru – musiał podyktować jedenastkę. Neymara próbował czarować jeszcze golkiper, ale został on usadzony przez gwiazdora na czterech literach, by za chwilę wyciągać piłkę z siatki już po raz drugi. 

Korea otrząsnęła się z początkowego szoku i zaczęła się lekko odgryzać. W 17 minucie Hwang przymierzył mocno z dystansu, a Alisson musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, żeby ten strzał sparować. 

Zawodnicy z Korei Południowej wyglądali na całkowicie przytłoczonych dwiema tak szybko straconymi bramkami. Brazylia natomiast dopiero się rozpędzała. W 29 minucie Brazylia popisała się akcją rodem z gier komputerowych. Kilka podań jak po sznurku, piłka do wychodzącego na pozycję Richarlisona i na tablicy świetlnej zrobiło się 3:0. 

Kolejny cios wyprowadził w 36 minucie Lucas Paqueta. Pomocnik otrzymał idealne podanie od świetnie dysponowanego tego dnia Viniciusa i pewnym strzałem zmusił Kima, by ten już czwarty raz wyciągał tego dnia piłkę z siatki. Brazylijczycy bawili się na boisku, tańcząc po każdej zdobytej bramce. A to dopiero koniec pierwszej połowy. Najlepsi bukmacherzy nie mieli wątpliwości, że Brazylijczycy tego spotkania już nie przegrają. 

Duch walki nie umarł jeszcze w Koreańczykach

Korea Południowa na drugą połowę wyszła z podniesioną głową i zaledwie minutę po rozpoczęciu gry mogła strzelić bramkę honorową. Pomylił się Marquinhos, którego wyprzedził Son. Gwiazdor Tottenhamu uderzył na bramkę Alissona, ale nieznacznie się pomylił. W 68 minucie sobie tylko znanym sposobem piłkarze Korei nie strzelili gola. Brazylijczycy raz za razem rzucali się, by blokować w heroiczny sposób ich uderzenia. W efekcie tego udało im się zachować czyste konto. Do czasu.

W 76 minucie drużyna z Azji zdobyła swoją bramkę honorową. Przed pole karnym futbolówkę przełożył sobie Paik i oddał potężny strzał na bramkę Alissona. Zasłonięty bramkarz nie był w stanie skutecznie interweniować. Zdecydowanie zasłużyła na tę bramkę Korea, która mimo niekorzystnego wyniku oddawała wiele strzałów i regularnie zagrażała bramce Canarinhos. Ostatecznie pod względem skuteczności okazała się drużyną dużo gorszą. We wtorek czekają nas jeszcze dwa pojedynki 1.8 finału. Typy bukmacherskie na nie również znajdziecie na naszej stronie.

Brazylia – Korea Południowa 4:1 (4:0)

1-0 Vinicius Jr. 7′

2-0 Neymar 13′

3-0 Richarlison 29′

4-0 Paqueta 36′

4-1 Paik 76′