Prestiżowy magazyn France Football opublikował ciekawy wywiad z Luką Modriciem. Chorwacki piłkarz Realu Madryt porusza w nim między innymi historię początków swojej kariery oraz to, czy… zagra kiedyś z Leo Messim w jednej drużynie.

Modrić wyznał, że gra w piłkę była dla niego ucieczką od wojny trwającej na Bałkanach. – Wtedy wszędzie trwała wojna i jednym z najlepszych sposobów na ucieczkę od tego wszystkiego była gra w piłkę. Zawsze chciałem być profesjonalnym piłkarzem, tak naprawdę od urodzenia. Piłka nożna to moja pierwsza miłość. Jako dziecko marzyłem o sukcesie, a pierwszym pragnieniem było to, żeby pewnego dnia zagrać w reprezentacji Chorwacji – stwierdził pomocnik Realu.

I trzeba przyznać, że Modrić dziecięce marzenia spełnił w całości. Nie dość, że od lat występuje na boiskach najpierw Premier League, a obecnie La Liga, to w reprezentacji Chorwacji zagrał już 116 razy. Na Mistrzostwach Świata w Rosji sięgnął wraz z kolegami po srebrny medal.

Były piłkarz Tottenhamu został też zapytany między innymi o to, z jakimi piłkarzami chciał grać i kogo naśladował w młodzieńczych latach. – Najpierw wskazałbym Zvonimira Bobana, mojego idola z reprezentacji Chorwacji. Kolejnym byłby Zinedine Zidane, który był moim trenerem w Realu Madryt i z którym przeżyłem najpiękniejsze momenty w mojej historii – wygrywając trzykrotnie Ligę Mistrzów. Czasami Zidane grał z nami na treningach i wszystkim nam imponowała jego elegancja w grze. Trzecim byłby Ronaldo, brazylijski napastnik – dodał Modrić.

Dziennikarz dopytał, co w takim razie z Leo Messim. – Gram przeciwko niemu, a nie z nim. Oczywiście uważam Messiego za jednego z najlepszych piłkarzy w historii, ale nigdy nie zagram z nim w jednej drużynie – zakończył zawodnik Królewskich.

Biorąc pod uwagę wiek zarówno Leo Messiego, jak i Luki Modricia, faktycznie ciężko wyobrazić ich sobie w jednym zespole. Argentyńczyk z pewnością nie wybiera się do Realu Madryt, a Chorwat – do Barcelony. Choć kto wie – nie takie historie widział piłkarski świat. A może wspólna gra w jednym z chińskich czy amerykańskich zespołów? Nigdy nie mów nigdy!