Tottenham – Crystal Palace

Niedzielną serię gier rozpoczną derby Londynu na Wembley. Na początek ktoś może być zaskoczony, ale jutrzejszy mecz dla gospodarzy będzie trudniejszy, niż ten z Realem.

No właśnie. I tu pojawia się określenie – dobra analiza. Jak słuchaliście naszego filmu jak analizować mecze, mogliście się dowiedzieć, że niektóre drużyny lepiej radzą sobie z zespołami grającymi otwarty futbol, a męczą się z zespołami słabszymi. Czytaliśmy pod naszymi typami komentarze. Gracie na Newcastle? Crystal Palace pokonało Chelsea, więc i z Newcastle wygrają. Gracie na West Ham z Crystal Palace? Jak wyżej. „Młoty” nie mają szans! Tamci wygrali z Mistrzem Anglii!  Tak to nie działa niestety – To, że Tottenham wygrał z Realem 3:1 nie oznacza, że wygra z Crystal 6:0. To, że Girona pokonała Real nie oznacza, że to oni są teraz faworytem do Mistrzostwa Hiszpanii. Każdy mecz jest inny, z każdym gra się inaczej.

Wygrane mecze na Wembley w tym sezonie przez Tottenham:

Tottenham – Borussia Dortmund 3:1

Tottenham – Liverpool 4:1

Tottenham – Real Madryt 3:1

Mecze w których Tottenham stracił punkty na własnym boisku: 

Tottenham Burnley 1:1

Tottenham Swansea 0:0

Tottenham Chelsea 1:2

Powiecie hola, hola Chelsea?  Na pierwszy rzut oka Mistrzowie Anglii nie pasują do tego grona. Jednak nie do końca. Mistrzowie Anglii w tamtym meczu zmagali się z ogromnymi problemami kadrowymi i Antonio Conte ustawił swój zespół bardzo defensywnie. To Tottenham atakował,a Chelsea głównie się broniła. Ten mecz, więc wyglądał tak jak zremisowane mecze przez „Spurs” z Burnley i Swansea. Zespół ustawiony defensywnie, a Tottenham bije głową w mur. Mecze z zespołami, które zagrały ofensywnie Tottenham wygrał bez problemu. No i właśnie Crystal Palace zagra podobnie jak Burnley, Swansea czy Chelsea. „Orły” skupią się na defensywie i od czasu do czasu będą próbować kontrataków wykorzystując szybkość Wilfirieda Zahy. Jedynego zawodnika „Orłów”, który w tym sezonie nie zawodzi. To on przed tygodniem w 97 minucie uratował remis z West Hamem.

W tym meczu pójdziemy w rzuty rożne. Tottenham w meczach w których nie ma łatwo nabija wiele cornerów. A i Crystal w tym aspekcie wygląda dobrze – czwarta drużyna ligi jeśli chodzi o liczbę rzutów rożnych w meczach wyjazdowych.

Powyżej 10.5 rożnych @1.60 +++


Everton – Watford

W poprzednim sezonie faworyt byłby jasny. Byliby nim gospodarze. Everton Koemana, który znajduje się w czołówce kontra Watford Mazzariego tułający się w dolnych rejonach stawki. Jak drużyny mogą się zmienić na przestrzeni kilku miesięcy idealnie obrazują te dwa zespoły. Można nawet powiedzieć, że Everton z Watfordem zamieniły się rolami. Teraz to „Szerszenie” znajdują się na wysokiej pozycji w tabeli, a Everton jest na samym dnie. Z tymczasowym menedżerem, który nie poprawił gry zespołu. „The Toffies” jak przegrywali tak przegrywają. W ostatniej kolejce z Leicester 2:0, w czwartek 3:0 z Olimpique Lyon. Watford wprawdzie też w ostatniej kolejce poznało smaku porażki, już drugiej z rzędu. Jednak nie wyciągałbym poważniejszych wniosków. Na Stamford Bridge przegrali, ale przy lepszej skuteczności to oni by schodzili z boiska jako wygrani. Ze Stoke zawiedli, ale zespół Silvy ma problem na własnym boisku z grą w ofensywie. Teraz czeka ich wyjazd, gdzie w tym sezonie imponują grą. Na kontrataki Watfordu można patrzeć z ogromną przyjemnością. Kluczową rolę odgrywa w nich nowy nabytek Richarlison. Watford jutro będzie musiał sobie radzić bez zawieszonego Troya Deeneya. Jednak to może być dobra informacja, bowiem z Grayem może stać na wyższym poziomie płynność gry. Ponadto były napastnik Burnley musi się w końcu przełamać. A z kim jeśli nie z rozbitym Evertonem? Włodarze „The Toffies” wciąż szukają następcy Ronalda Koemana. Zdecydowanie Moshiri pośpieszył się ze zwolnieniem byłego menedżera Evertonu. Ostatnie wyniki pokazały, że to nie Holender był problemem.

Remis lub Watford @1.65
65 minuta: 0-2
koniec meczu: 3-2 🙁
Niewykorzystany rzut karny w 100 minucie…


Manchester City – Arsenal

Osoby źle życzące Arsenalowi zapowiadają ten mecz jako pojedynek Mertersackera z Gabrielem Jesusem, Sergio Aguero, Kevinem De Bruyne czy Raheemem Sterlingiem. No nie da się ukryć. Faworyt jutrzejszego hitu na Etihad Stadium jest oczywisty i nawet gdyby na siłę szukać niespodzianki to nie ma za nią żadnego argumentu. City jest rozpędzone, w środę uporało się na wyjeździe z Napoli wygrywając 4:2. Jeżeli w takim stylu wygrywa się z liderem Serie A, drużyną, którą zachwyca się cały półwysep Apeniński mieli by problemy z Arsenalem? Arsene Wenger w ostatnich dwóch meczach postawił w ofensywie na tarcet – Ozil Sanchez Lacazette. Efekt dwa zwycięstwa, choć to ze Swansea przyszło w bólach. Francuz zapowiada jutro ofensywną grę. Innego menedżera moglibyśmy posądzić o gierki przedmeczowe. Jednak Wenger od lat pokazuje, że pod względem taktycznym dawno odjechała mu Europa. Nie jest, więc wykluczone, że Francuz nie blefuje, pójdzie na wymianę ciosów z Guardiolą i spotkanie może się zakończyć hokejowym wynikiem – Takim jak przed kilkoma laty jeszcze za kadencji Pellegriniego 6:2. Jeszcze dokładając do tego brak Mustafiego fani „Kanonierów” powinni bać się jutrzejszego starcia w Manchesterze. „Obywatele” pędzą po swoje. Niezależnie czy gra Jesus, czy Aguero, Czy gra Silva, czy Gundogan. Czy Sane czy Bernardo Silva. Argument, więc, że szansą dla Arsenalu jest przemęczenie zawodników City zostaje w tym momencie obalony. Pep Guardiola, bowiem od kilku tygodni stosuje mądrą rotację. Nie może być inaczej, mając taki gwiazdozbiór w ofensywie. Jedynym kluczowym zawodnikiem City, który musi grać zawsze jest mój faworyt przed sezonem do tytułu gracza sezonu – Kevin de Bruyne. Wyłączenie z gry Belga mogło by dać jakieś szanse Arsenalowi. Ale ten gość gra taki kosmos, że to jest zadanie raczej niewykonalne. A już na pewno dla Arsenalu 😉

Manchester City @1.45 +++