Chelsea – Roma

Pomimo, że Canal+ jako mecz dnia wybrał spotkanie Bayernu z Celticiem to spotkanie Chelsea z Romą wyrasta na hit środowych spotkań w Champions League. Trudno się dziwić, jeśli mamy do czynienia ze spotkaniem Mistrza Anglii z v-ce Mistrzem Włoch. Oba zespoly, jednak mają swoje problemy. Chelsea już w poprzednim sezonie miała wąską kadrę, jednak brak gry w Europejskich Pucharach co Antonio Conte „zawdzięczał” Jose Mourinho znacząco pomógł w zdobyciu tytułu. Włoch oczekiwał, że przed walką w Lidze Mistrzów zostanie znacząco wzmocniony zespół. Jednak tak się nie stało. Z klubu odeszli Diego Costa i Nemanja Matic, których zastąpili Alvaro Morata i Tiemoue Bakayoko. Jedynym transferem, który ma podnieść poziom gry jest Antonio Rudiger, który trafił z Chelsea właśnie z Romy. Na Stamford Bridge wrócił także z wypożyczenia Andreas Christensen. Jednak trzeba pamiętać, że Chelsea opuścili młodzi zawodnicy, którzy byliby uzupełnieniem kadry. Nathaniel Chalobah, Ruben Loftus-Cheek, Tammy Abraham. Cała trójka gra z powodzeniem w Watford, Crystal Palace i Swansea. Brak poważnych wzmocnień był widoczny w ostatnim meczu Palace w którym bez kontuzjowanego Kante nie było środka pola, a bez Moraty nie miał kto strzelać bramek. Zastępca Moraty Michy Batschuayi to bardzo sympatyczny gość, do tego strzelił bardzo ważne bramki dla Chelsea, tą dająca mistrzostwo z West Bromwich, czy zwycięską z Atletico przed trzema tygodniami. Jednak nie jest to napastnik na miarę Chelsea. Dlatego bardzo ważną informacją jest powrót po kontuzji Alvaro Moraty, który znów z Hazardem powinien stwarzać ogromne zagrożenie. Brak Kante włoski menedżer chce zrekompensować dodając do środka pola kogoś z dwójki David Luiz, Andreas Christensen, według tego co napisał Matt Law. Antonio Conte wie, że Roma w środku pola, przynajmniej kadrowo wygląda bardzo dobrze. Radjia Nainggolan to świetny pomocnik o którego zresztą bardzo długo walczył przed rokiem Antonio Conte. Dodając do tego Daniele de Rossiego ta dwójka nie miała by żadnych problemów ze zdominowaniem tej strefy boiska w której występowali by tylko Cesc Fabregas i Bakayoko. Hiszpan ma ogromne problemy z grą defensywną i potrzebuje mieć zabezpieczenie z tyłu. Czy wstawienie obrońcy do środka pola wystarczy na Romę? Powinno, bo Włosi podobnie jak Chelsea również tracą do lidera aż dziewięć punktów. Strzelają mało bramek, w ostatniej kolejce przegrywając u siebie z Napoli 0:1. Przed nami na pewno ciekawe spotkanie, jednak atut własnego boiska powinien być znacznym atutem dla Mistrzów Anglii. Kurs na Chelsea wygląda dość atrakcyjnie i go pobieramy.

Wygrana Chelsea @ 1,64 LV BET

 

Benfica – Manchester United

Spotkanie w Lizbonie ma mocnego faworyta. Są nim rzecz jasna goście, którzy jak na razie przez fazę grupową Ligi Mistrzów idą jak burza. Dwa zwycięstwa, kolejno 3:0 u siebie nad Basel i 4:1 w Moskwie nad CSKA. Zupełnie odmienna sytuacja panuje w Benfice, która nie radzi sobie i w swojej lidze gdzie zajmuje trzecie miejsce ze stratą pięciu punktów do lidera Porto, oraz w Lidze Mistrzów, gdzie po dwóch meczach ma zero punktów. Najpierw Lizbończycy przegrali u siebie z CSKA, by potem zebrać potężne cięgi w Lizbonie. W lidze natomiast Benfa zajmuje dopiero trzecie miejsce. Mecz z Benficą będzie bardzo ważny dla obrońcy United Victora Lindelofa, który przeniósł się do United tego lata właśnie z Benfici. Po ostatnim meczu z Liverpoolem troszkę się boję o kolejne kunktatorstwo ze strony Mourinho. Portugalczyk pomimo świetnych wyników na początku sezonu znowu tak jak przed rokiem postanowił zagrać w stylu West Bromwich Albion i bronić cały mecz wyniku 0:0. Być może mając po dwóch meczach komplet punktów Mourinho znów będzie chciał zagrać bezpieczniej. Zwłaszcza, że poza Rashfordem wszyscy najważniejsi zawodnicy grali w sobotę cały mecz. A ciągłe bieganie za piłką kosztuje trochę sił. W związku z tym stawiamy bezpieczniej na to, że MU wygra przynajmniej jedną połowę.

Manchester wygra przynajmniej jedną połowę @ 1,47 LV BET

Zakład bezpieczniejszy, niż podwójna szansa 2/2 i wcale niewiele niższy kurs (np Fortunie 1,55 na podwójną szansę).
Zakład znajdziecie na LV BET w zakładce „zakłady specjalne – drużyna 2”

 

Anderlecht – PSG

Anderlecht, drużyna, która miała walczyć o mistrzostwo Belgii obecnie zajmuje 5 miejsce ze stratą 9 punktów do lidera. Nie jest to ich początek. Nawet w bramkach ledwo trzymają się na powierzchni, bo mają 15 do 13. Spotkanie pierwszej kolejki Ligi Mistrzów rozpoczęło się dla nich beznadziejnie, bo w spotkaniu z Bayernem od 11 minuty grali w osłabieniu, więc nawet nie będę tego brał pod uwagę. Spotkanie z Celticem mi się podobało w ich wykonaniu, bo przegrywając 0-1 do połowy, zaczęli grać w piłkę. Wiedzieli, że mają niewiele do stracenia. Wyszli ofensywniej i mieli swoje okazje, ale zabrakło szczęścia. Na koniec odkryli się bardzo mocno i stracili gola na 0-3 w 93 minucie.
Jeśli Anderlecht będzie chciał od początku meczu pograć w piłkę może prędko zostać sprowadzony sprowadzony na ziemię, bo PSG w spotkaniu z Bayernem pokazało, że gra z pół-kontry wcale nie jest im obca. PSG oferuje bardzo ofensywny styl gry niezależnie od przeciwnika. Tak grają w lidze z ogórkami i tak zagrali również z Bayernem, marnując co najmniej 2-3 świetne sytuacje. Ale z drugiej strony dziwi mnie że zakończyli spotkanie z czystym kontem. Bayern zasłużył nawet w porywach do dwóch goli a na jedną bramkę to już z pewnością. W lidze PSG również pokazuje swoją niezdarność w defensywie. Na początku sezonu 2 czyste konta a potem aż 2 stracone gole z Toulouse, 1 z Metz, znów 2 z Bordeaux i w weekend z Dijonem, który… obejmie oblega 18 miejsce w tabel.
PSG ograło Celtic na wyjeździe aż 0-5. Ten Celtic, który przecież na wyjeździe ograł Anderlecht. Co prawda aż na 0-3 nie zasłużyli ale na wygraną jak najbardziej. Co prawda mecz meczowi nie równy, ale śmiało może tu przyznać, że w teorii Celtic jest mocniejszy  od Anderlechtu, biorąc pod uwagę formę obu zespołów. PSG zasłużyło może nie na aż 5 a na 3 gole różnicy w spotkaniu z Celticem.
Liczę, że stracą tu również gola co zmobilizuje ich do agresywniejszych ataków.

Goście powyżej 2,5 @ 1,54 LV BET

 

Barcelona – Olympiakos

Barcelona wreszcie zagrała dobre wyjazdowe spotkanie. Chodzi oczywiście o mecz z Atletico. A może nie tyle dobry mecz co dobrą połówkę. W spotkaniu z Atletico, tak defensywną drużyną, szczelnie zamkniętą dużo na bokach tracił Semedo a przez ustawienie 4-4-2 niestety Alba nie mógł się odnaleźć w ofensywie. Z Olympiakosem z pewnością się to zmieni, o ile Semedo znów dostanie szansę. Ale czy Semedo czy Roberto to myślę dużej różnicy w jakości nie będzie.  Zazwyczaj czekam na skład Barcelony, bo od tego dużo zależy, ale w tym spotkaniu w sumie jest to niekonieczne. Valverde wybierze najlepszą „11” jego zdaniem i kto by nie wszedł to w sumie będzie dobrze. A też zbyt wielu zmian w porównaniu do meczu z Atletico prawdopodobnie nie zobaczymy. Może ze 2. Albo nawet 1.
Olympiakos niezbyt dobrze wszedł w sezon. Druzyna, która ostatnie 7 lat z rzędu zdobyła mistrzostwo Grecji, teraz po 7 kolejkach jest drugą najsłabszą defensywą. 10 straconych poli podczas gdy w poprzednim całym sezonie w 30 kolejkach stracili 16 dokładnie tyle ile również 2 lata temu.
Ławkę trenerską niedawno opuścił Hasi, były trener Legii warszawa, ale też nie wszedł zbyt dobrze. Porażka z Juventusem, no to akurat żadna ujma, ale pierwsze ligowe spotkanie pod wodzą nowego trenera zakończyła się domową porażką z mocnym w tym sezonie Atromitos. A osatnio co prawda wygrali ale ze stratą aż 3 goli z również niezłym Panionios. Barcelona to zdecydowanie inny poziom. Tu nie ma miejsca na błędy. Ale tu nie ma innej możliwości niż ich popełnianie. Nie da się od tego uciec, nie grając z drużyną o 2 klasy lepszą.
Olympiakos miał punkty zbierać w meczach domowych, na trudnym Greckim terenie a okazało się, że przegrali 2-3 ze Sprotingiem Benfica w dodatku po przebudzeniu się dopiero na koniec meczu strzelając w 89 i 93 minucie. Z defensywnym Juventusem porażka 0-2. Barcelona z kolei powinna zdominować ten mecz.

Gospodarz powyżej 2,5 gola @ 1,40

 

https://zawodtyper.pl/20-pln-bez-depozytu-zlvbet/