Legia Warszawa – Korona Kielce

Legia aby podtrzymać nadzieję o mistrzostwie MUSI ten mecz wygrać. W czołówce grupy mistrzowskiej nie ma nawet chwili na wytchnienie albowiem Jagiellonia i Lech potknięcie graczy ze stolicy przyjęliby z nieopisaną radością. Obie drużyny grają w tej kolejce domowe mecze i bardzo prawdopodobne jest, że przynajmniej jedni zdobędą komplet punktów.

Legia na 32 mecze wygrała 18, zremisowała 3 a przegrała aż 11. Je-de-naś-cie! A mimo to tracą do liderującego Lecha tylko jeden punkt, więc jeszcze możliwe jest potwierdzenie parafrazy w postaci: „grają wszyscy a na końcu i tak wygrywa Legia” co sprawdziło się w ostatnich 5-ciu latach aż czterokrotnie.

Korona swoje już osiągnęła

Korona Kielce pod wodzą Gino Lettieriego skazywana była standardowo przed sezonem 2017/18 na pożarcie i pewny spadek z ekstraklasy jeszcze przed przerwą zimową. Tymczasem koroniarze postanowili zagrać wszystkim na nosie i z dorobkiem 45 punktów po 30 spotkaniach pewnie awansowali do grupy mistrzowskiej plasując się na 6 miejscu. I na tym może (ale nie musi!) się skończyć. W ostatnim spotkania Korona przegrała u siebie z Jagą aż 0:3. Czy tak będą wyglądać pozostałe mecze żółto-czerwonych?

Ekstraklaso, jesteś wspaniała!

Na Legie w tym sezonie nie ma reguły. Wahania ich formy są nieopisane: na 10 ostatnich gier zaliczyli 5 zwycięstw, 4 porażki oraz 1 remis i to w pucharze Polski z Górnikiem Zabrze. Zwłaszcza mecze u siebie zawodnicy z Warszawy rozgrywają na zasadzie „dziś wygrana jutro w plecy” i to niezależnie czy grali z górą czy z dołem tabeli.

Mecze legionistów i koroniarzy nie niosą za sobą gradu goli – ledwie 22 bramki w 10 meczach średnia 2,2 w przypadku Legii oraz 19 goli na 10 gier średnia 1,9 w przypadku Korony. W meczach bezpośrednich Legia-Korona 24/10.

Jeśli chodzi o kontuzje to ze strony Legii wypadają: Iloski(1/0), Kopczyński (17/0), Radović (7/1), Turzyniecki(0/0) – czyli straty praktycznie żadne. W Koronie niedostępni są: Petrak (7/0), Żubrowski (28/0), o ile w kontekście Petraka strata to niewielka, to brak Jakuba Żubrowskiego, który skutecznie zawiadował środkiem pola kielczan, oznacza spory ubytek.

Z naszej strony brak typu na ten mecz. Jakie są Wasze propozycje? Piszcie w komentarzu.

Arka Gdynia – Piast Gliwice

2 maja 2018, to data, która może zapisać się na zawsze w pamięci kibiców Arki Gdynia. Tego dnia na Stadionie Narodowym zawodnicy Arki zmierzą się z warszawską Legią w walce o Puchar Polski. Arka będzie bronić tego trofeum, a z racji tego, że ma niezwykłe umiejętności w grze turniejowej, szanse na obronę tytułu są naprawdę spore. W Gdyni wszystko podporządkowane jest pod ten właśnie finał, i nie inaczej będzie również w starciu z Piastem Gliwice. Z racji tego, że utrzymanie jest już raczej zapewnione (11 punktów przewagi nad przedostatnią Termalicą Bruk-Bet), zawodnicy Arki w starciu z Piastem będą już zapewne myślami w Warszawie, co ze strony gliwiczan należałoby skrzętnie wykorzystać w walce o ligowy byt.

Starcie pomiędzy Arką a Piastem pozornie wydaje się być meczem standardowym dla naszego domowego folkloru piłkarskiego. Oba zespoły w ostatnich 10-ciu meczach zgromadziły kolejno Arka – 10pkt, Piast – 8pkt. Mecze Arki jednak zawsze wyróżnia pewna doza dramatyzmu i spora ilość bramek, bowiem na 10 gier w ich meczach padło 30 bramek, z czego strzelili oni 14 a stracili 16 goli. Średnia 3 bramki na mecz to ciekawa statystyka. Warto również zauważyć, że dla Arki boisko domowe to istna twierdza, bowiem na ostatnie 15 meczów we wszystkich rozgrywkach dali się pobić jedynie z Lechią dwukrotnie oraz raz z Pogonią Szczecin, oprócz tego notując 7 zwycięstw i 5 remisów.

Dla porównania w ostatnich 10 meczach Piasta kibice ujrzeli jedynie 14 goli, z czego Piast trafił zaledwie 5 razy, zaś na wyjazdach gliwiczanie radzą sobie hmm… no cóż, właściwie to radzą sobie dość przeciętnie, bo w ostatnich 15 grach udało im się wygrać zaledwie 3 razy, dodając do tego 6 remisów i 6 porażek.

Rozluźnieni ale zawsze widowiskowi Gdynianie grający u siebie, którzy będą chcieli się dobrze nastroić do meczu z Legia oraz Piast Gliwice, na gwałt poszukujący punktów w ligowej tabeli.

Absencje

Jeśli chodzi o nieobecności, to po stronie Arki nie zobaczymy Adama Dancha, zaś w drużynie Piasta prawdopodobnie nie zagra Pietrowski. Poza tym wszyscy zdrowi, sprawni i gotowi do gry.

Kurs spada oczywiście na Piasta, który ma nóż na gardle, z kolei Arka (niemal) pewna utrzymania może wyjść nieco zmienionym składem, tym bardziej przed dużo ważniejszym meczem w finale Pucharu Polski. Naszą propozycją na ten mecz jest x2 @ 1,48. Muszą gryźć trawę!

Statystyki Ekstraklasa – kwadranse goli / rzuty rożne / strzelcy – klik