Były bramkarz reprezentacji Polski, Jan Tomaszewski znany jest z kontrowersyjnych i mocnych wypowiedzi. 63-krotny reprezentant kraju zabrał właśnie głos na temat pomysłu Jerzego Brzęczka z grą dwoma napastnikami i… nie była to pozytywna opinia.

Tomaszewski w rozmowie z portalem sportowefakty.wp.pl stwierdził, że decyzja o grze dwoma napastnikami była nietrafiona. – „To był eksperyment, który powstał pod wpływem pseudoekspertów. Dlatego, że większość tych ludzi, która zna futbol z komiksów, zachwyciła się Piątkiem i sugerowała, żeby wystąpił z Lewandowskim. Może jeszcze Milik miał tam zagrać? Jurek dał się ośmieszyć, bo jesteśmy chyba pierwszą drużyną, w której od początku grały dwie dziewiątki” – powiedział były golkiper.

Zdaniem Tomaszewskiego, Lewandowski i Piątek mogą zagrać razem tylko w przypadku niekorzystnego wyniku na końcowe minuty spotkania. – „Piątek nie może grać obok Lewandowskiego od pierwszej minuty. To może być rozwiązanie pod koniec meczu, kiedy jest zły wynik i trzeba zaryzykować – dodał Tomaszewski.”

Kontrowersyjny ekspert twierdzi też, że Brzęczek niepotrzebnie zmieniał taktykę, która dobrze funkcjonowała we wcześniejszym spotkaniu z reprezentacją Włoch. – Jurek złapał kapitalny rytm z Włochami i nagle zmienił wszystko. Portugalczycy z nami jechali w drugiej linii nieprawdopodobnie. Dlatego, że kiedy atakowali, to piątką w drugiej linii, a my broniliśmy trójką, bo Zieliński nie grał w defensywie. I tego po prostu nie rozumiem. We Włoszech Biało-Czerwoni potrafili grać, bo wiedzieli, co mają robić. A gdzie miał grać Kurzawa? Przecież musiał z Krychowiakiem asekurować Zielińskiego. Portugalczycy nas rozklepali w drugiej linii, bo Zieliński był tylko statystą. Ale to nie jego wina, jest wspaniałym graczem ofensywnym. Udowodnił to w eliminacjach do mundialu, nawet w meczu z Japonią. Przecież w pierwszych dwóch spotkaniach MŚ grał w pomocy i co? Straciliśmy pięć bramek – stwierdził były zawodnik Legii Warszawa czy ŁKS-u Łódź.

Tomaszewski dostrzegł jednak w spotkaniu z Portugalią pewne pozytywy w osobie Jakuba Błaszczykowskiego. Jego zdaniem wpuszczenie go na boisko na podmęczonego rywala to dobra decyzja selekcjonera. – „Brzęczek zrozumiał też jedną rzecz i chwała mu za to. Błaszczykowskiego wpuścił na zmęczonego przeciwnika. Kuba może pomóc w drugiej połowie. Jego doświadczenie procentowało, bo widać było, że przy zmęczonym przeciwniku jest kapitalny. Jest cwaniakiem i wie, kiedy dogrywać. A wpuszczanie go do gry od początku to moim zdaniem błąd. Natomiast, jak można zmienić ustawienie zespołu w bardzo ważnym meczu? Przecież to nie sparing, który był z Irlandią, albo będzie z Czechami – zakończył 70-latek.”

https://twitter.com/prawy19992/status/1050462506710388737