Jak trwoga to do… Messiego. Mija rok od hat-tricka dającego awans na MŚ

0

Dokładnie rok temu Argentyna walczyła o to, by uniknąć największej kompromitacji piłkarskiej od blisko 50 lat. “Albicelestes”, by awansować na MŚ, potrzebowali zwycięstwa w ostatnim meczu eliminacyjnym z Ekwadorem i choć przegrywali już 0:1, to wtedy sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Leo Messi…

Trwające od 2015 roku eliminacje były wyjątkowo paskudne i toporne w wykonaniu Argentyńczyków. Dość powiedzieć, że w trakcie walki o bilety do Rosji zespół prowadziło aż trzech trenerów. Drużyna zaczynała pod przewodnictwem Gerardo Martino, potem jego stanowisko zajął Edgardo Bauza, aż w końcu federcja zatrudniła Jorge Sampaolego.

Argentyna miała nóż na gardle trzy kolejki przed końcem. Mecz z Wenezuelą – niespodziewany remis z najgorszą drużyną eliminacji. Miesiąc później dwa decydujące starcia. Nie pomogło nawet przeniesienie meczu na historyczną La Bombonerę, na której był rozgrywany mecz. Tak świetnej atmosfery nie dało się dostrzec na innych stadionach z udziałem tej reprezentacji. Niestety doping na niewiele się zdał. Znów remis. 0:0.

W ostatniej serii gier Messiego i kolegów czekał wyjazd do Ekwadoru. Jeśli wcześniej mieli nóż na gardle, to przed tym spotkaniem już zaczęto spuszczać im krew z gardeł. Warto dodać, że ich rywal zakopał swoje szanse na awans. Mecz na Estadio Olimpico Atahualpa zaczął się katastrofalnie dla przyjezdnych, bowiem już w pierwszej minucie Renato Ibarra zdobył bramkę dla Ekwadorczyków. Wtedy jasne stało się, że piłkarze Sampaolego muszą trafić co najmniej dwukrotnie do siatki. Realizacji tego zadania podjął się oczywiście nie kto inny, jak Messi. Skrzydłowy Barcelony do wyrównania doprowadził już po 10 minutach, a po kolejnych dziewięciu – dał gościom prowadzenie.

Strach w szeregach gości widać było w każdym zagraniu, a większość piłek w ofensywie kierowana była do kapitana. Ten grał jednak jak z nut i po zmianie stron po raz trzeci wpisał się na listę strzelców. Tym samym Argentyńczycy w grupie eliminacyjnej o punkt wyprzedzili Kolumbię, a o dwa Peru (które zagrało w barażach; zwyciężyli z Nową Zelandią) i Chile (nie pojechało do Rosji).

W całych tych eliminacjach warto dostrzec, że Argentyna była drugą najlepszą defensywą eliminacji strefy CONMEBOL, ale również drugą najgorszą ofensywą. To bardzo dziwne, biorąc pod uwagę, że Argentyna posiada świetnych zawodników w ataku, ale obrona pozostawia wiele do życzenia. Wszystko na opak w tej reprezentacji.

Po eliminacjach nowym selekcjonerem został Lionel Scaloni.
Widocznie Messi zdecydował, że dwóch Lionelów w kadrze to za dużo i zrobił sobie wolne – zakomunikował, że na czas nieokreślony zawiesza karierę w reprezentacji, co miało swoich zwolenników jak i przeciwników. Pewne jest jednak, że ta decyzja dobrze wpłynie na reprezentację (Leo nieubłaganie zbliża się ku zawieszeniu butów na kołku, drużyna musi uczyć się grać bez niego), na drużynę (Ernesto Valverde będzie miał względnie wypoczętego zawodnika) oraz na samego zawodnika (3 przegrane finały z rzędu (MŚ, x2 Copa America) oraz nieudane Mistrzostwa w Rosji. To musiało siąść na psychikę. Potrzebna jest teraz regeneracji mentalna i … zapewne zobaczymy Messiego w białych spodenkach w czerwcu 2019 – podczas Copa America!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o