Zbyt częsta rotacja w zespole, konflikt z Jamesem Rodriguezem i brak wyraźnego stylu gry w ofensywie – to tylko część zarzutów formułowanych pod adresem Niko Kovaca. Niemieckie media szeroko rozpisują się o problemach w szatni Bayernu podkreślając, że „FC Hollywood”, jak w przeszłości określani byli Bawarczycy, znów jest w Niemczech świeżym terminem.

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Kovac skutecznie będzie kontynuował wizję Juppa Heynckesa. Chorwat jest przecież byłym piłkarzem Bayernu i już samo to budziło wśród piłkarzy szacunek dla jego osoby. Trudno zresztą by było inaczej, skoro jego zespół rozpoczął sezon od efektownego 5:0 w meczu o Superpuchar Niemiec z Eintrachtem. Potem było jeszcze kilka zwycięstw w lidze, aż w końcu… nadszedł kryzys.

Remis 1:1 z Augsburgiem, porażka 0:2 z Herthą BSC i kolejny remis – tym razem z Ajaksem Amsterdam w Lidze Mistrzów. Tak słaba seria sprawiła, że media otworzyły puszkę Pandory i do opinii publicznej przedostały się wszystkie problemy trawiące szatnię Bayernu. A jednym z największych jest zachowanie Jamesa Rodrigueza, który ma na pieńku z trenerem. Kolumbijczyk jest przekonany o swojej wysokiej formie, a mimo to nie pojawia się w wyjściowym składzie. Frustruje go fakt, że jego miejsce zajmuje Thomas Mueller. Po meczu z Ajaksem były piłkarz Realu miał podobnego krzyczeć na środku szatni: „Nie jesteśmy we Frankfurcie!”. To oczywista aluzja do Kovaca, który do Monachium trafił właśnie z Frankfurtu.

Nie tylko jednak James zdążył się już poróżnić z chorwackim szkoleniowcem. Według prasy, z opiekunem nie dogadują się również Mats Hummels, Sandro Wagner i Serge Gnabry. Każdy z nich nie jest zadowolony z roli odgrywanej w drużynie i spodziewał się znacznie więcej minut spędzonych na boisku. Ponadto, według „Bilda”, drużynie nie podoba się to, że Kovac porozumiewa się ze swoim bratem Robertem (który jest asystentem) w języku chorwackim. Bałkańska mowa nie jest także obca dyrektorowi sportowemu Hasanowi Salihamidziciowi i wszyscy trzej panowie stają się przez to niedostępni dla reszty zespołu.

Jakie jeszcze pojawiają się zarzuty wobec 46-latka? Zawodnikom nie podoba się intensywność treningów. Zajęcia są ponoć za lekkie, co sprawia że potem widać to na boisku. Za przykład posłużył mediom środowy trening, który trwał zaledwie 50 minut, choć w normalnych okolicznościach powinien być znacznie dłuższy. To wszystko sprawia, że problemy Bayernu znów są na czołówkach gazet. Tak było przed laty, gdy gwiazdy klubu publicznie grymasiły i narzekały, a do zespołu przylgnął przydomek „FC Hollywood”. Dziś znów więcej mówi się o mistrzu Niemiec w kontekście sensacji niż popisów boiskowych…

W sobotę o godzinie 18:30 Bayern zmierzy się na własnym boisku z Moenchengladbach. Borussia M. potrafiła w marcu 2015 ograć Bawarczyków na Allianz 2-0. Nie licząc ostatniego spotkania pomiędzy tymi drużynami (5-1) Bayern w poprzednich czterech latach niemal w każdym spotkaniu ma problemy z tym rywalem: na 11 spotkań tylko 4 wygrane.