Gdy rok temu Pique przejął klub FC Andorra, zapowiadał szybki rozwój i grę w coraz wyższych ligach. I faktycznie – jego drużyna wywalczyła awans z rozgrywek okręgowych na czwarty poziom. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że w tak błyskawicznym tempie FC Andorra znajdzie się w trzeciej lidze, czyli w Segunda Division B. Wszystko za sprawą kłopotów organizacyjnych ekipy Reus. Kataloński zespół zbankrutował i wycofał się z rozgrywek, a w jego miejsce wskoczył klub zarządzany przez Pique.

Decyzja w Hiszpanii wzbudziła oczywiście sporo kontrowersji. FC Andorra została bowiem pierwszym w historii hiszpańskim klubem, który wywalczył tak nietypowy awans, bo aż o dwie ligi w jednym sezonie. Skąd więc taka decyzja?

Miejsce Reus chciały zająć Zamora, Intercity Alicante i właśnie Andorra. Szefowie ostatniego klubu co prawda wpłacili jako pierwsi kwotę konieczną do rejestracji w wyższej lidze, ale co innego było w tej sprawie kluczowe. Pique doskonale dogaduje się bowiem z prezesem hiszpańskiej federacji piłkarskiej, Luisem Rubialesem.

Niedawno klub dyrygowany przez Pique wzmocnił między innymi Miguel Palanca, którego fani Ekstraklasy mogą kojarzyć z występów w Koronie Kielce. W kadrze drużyny znajduje się też choćby syn zmarłego trenera Barcelony, Tito Vilanovy – Adria. Z kolei szkoleniowcem tej ekipy jest Gabri, były reprezentant Hiszpanii i zawodnik „Dumy Katalonii” w latach 1993-2006. Jakby w tej całej opowieści mało było Barcelony, w przyszłym sezonie rywalem Andorry w trzeciej lidze będą… rezerwy Blaugrany.

Miejsce w wyższej lidze kosztowało Gerarda Pique 450 tysięcy euro.

W przyszłym sezonie klub postawi krok naprzód w zakresie infrastruktury. W planach krótkoterminowych jest wybudowanie stadionu na 15.000 widzów.

 Zawód: Typer | #CiekawoZTka