Mija rok od transferu Radji Nainggolana z Romy do Interu Mediolan za blisko 40 milionów euro. Dziś jest blisko przenosin na zasadzie wypożyczenia do… Cagliari. Na papierze – totalny zjazd. Na jego ruch spojrzy się jednak znacznie inaczej po zapoznaniu się z tą historią.

Jak to się stało, że jeszcze do niedawna jeden z najlepszych pomocników Serie A w przyszłym sezonie zagra w ligowym średniaku? Wszystko za sprawą choroby jego żony, Claudii. Kobieta kilka tygodni ogłosiła, że choruje na raka i musi poddać się chemioterapii. Pani Nainggolan pochodzi z regionu Sardynia, której stolicą jest właśnie Cagliari. Do zdrowia będzie więc dochodzić w rodzinnych okolicach, mając u boku swoich najbliższych.

– Cieszę się, że wracam do domu. Podjąłem decyzję, która była nieco wymuszona, ale tak musiało być. Mam teraz inne priorytety – powiedział po przyjeździe do miasta.

31-latek był już piłkarzem Cagliari w latach 2010-2014. Właśnie wtedy poznał Claudię, z którą wziął ślub w 2011 roku. Para ma dwie córeczki – siedmioletnią Ayshę i cztery lata młodszą Mailey.

Belg kilka dni temu miał na stole konkretną ofertę z Fiorentiny, wcześniej mógł też wybrać wielką kasę w Chinach. Liczył się dla niego jednak tylko i wyłącznie powrót na Sardynię. Jak na prawdziwą głowę rodziny przystało, chce być przy swoich bliskich w trakcie zapewne najtrudniejszego momentu w ich życiu.

Nainggolan wychował się bez taty. Jego mama zmarła w 2010 roku. Na raka.

Chcę więcej takich tekstów
 Zawód: Typer | #CiekawoZTka