Młody chłopak przyjeżdża na testy piłkarskie. Chce się pokazać, daje z siebie wszystko, więcej niż maksimum. Biega jakby miał cały czas naładowaną baterię. Wszyscy patrzą na niego, jak na jakiegoś kretyna, ale on wie swoje, to być może jedyna taka szansa w życiu. Tym bardziej, że to testy nie byle gdzie, bo w samym Arsenalu. Bierze udział w wewnętrznej gierce. Piłka trafia do Thierry’ego Henry’ego i… łup! Dwudziestolatek atakuje wślizgiem, absolutnie bez żadnego respektu do gwiazdy. Wejście jest co najmniej brutalne. Arsene Wenger jest wściekły i zaczyna krzyczeć: „Chłopczę, co Ty wyprawiasz? Nie próbuj tego więcej, nie atakuj w ten sposób!”. Nie posłuchał. Mija ledwie minuta, piłka trafia pod nogi Bergkampa i… łup! Znowu to samo! Arsenal właśnie bił się o mistrzostwo, a jakiś gówniarz przyjeżdża tu na testy i po chamsku kosi najlepszych graczy zespołu.

Okazało się, że to było jeszcze nic, w porównaniu z tym, co zdarzyło się chwilę później. Piłka w pewnym momencie trafiła pod nogi samego Wengera, który przypatrywał się treningowi gdzieś przy bocznej linii. Rozemocjonowany młody chłopak był przekonany, że coach bierze udział w gierce i… łup! Znów wślizg, na samym Wengerze, atak dwiema nogami, kolejny raz bez żadnego respektu. Młody się przeraził, a Francuz zaczął na trawie stękać z bólu. Wszyscy zwijali się ze śmiechu. Wszyscy, oprócz dwóch osób, trenera i testowanego zawodnika. Potrzebna była interwencja fizjoterapeuty i zimny okład. 20-latek się załamał. Był pewien, że w ten właśnie idiotyczny sposób zaprzepaścił swoją szansę i nie ma tu już czego szukać. Planował więc się rano grzecznie spakować. Miał minę zbitego psa.

„To naprawdę się wydarzyło. Trener nie brał udziału w gierce, tylko podawał piłkę do atakujących zawodników. Piłka wychodziła poza pole gry, a Wenger ją przyjął. Kiedy to zrobił i zatrzymał gierkę, myślałem, że gra razem z nami, więc zrobiłem wślizg… i to naprawdę porządny, wielki wślizg. Byłem przekonany, że to właśnie definitywnie pogrzebało moją szansę” – wspominał zawodnik po latach.

Historia ta pochodzi z książki dziennikarza John Crossa, który przypatrywał się pracy trenera Arsenalu. Wszedł wówczas do pomieszczenia, w którym opatrywany po tym fatalnym wślizgu był Arsene Wenger. Wiedział, że Francuz jest wściekły, więc rzucił tylko coś w stylu: „Na pewno nie chciał tego zrobić”. Wenger z lodem przyłożonym do kostki odparł tylko: „Jutro go podpisujemy. Podoba mi się jego zaangażowanie”.

Chłopak nazywał się Kolo Toure.

Nie przegap kolejnych tekstów, polajkuj Zawód:Typer