Poprzednia kolejka to dwie duże niespodzianki. Leicester City wywiozło trzy punkty ze Stamford Bridge, a Crystal Palace chyba jeszcze bardziej sensacyjnie pokonało na Etihad Manchester City. Czerwone Diabły za to zafundowały kibicom to, czego nie oglądali od paru ładnych lat. Ładna, ofensywna gra i dużo bramek. Trudno było uwierzyć, że to ten sam zespół, co w meczu z Liverpoolem. Przed nami angielska tradycja, czyli futbol z Boxing Day. Brakuje jakiegoś wielkiego hitu, ale Chelsea czy Man City będą chcieli się „odkuć”, a Benitez spróbuje popsuć święto zespołowi, z którym wygrał Champions League.

Manchester United – Huddersfield 16:00
Propozycja: Manchester United wygra z handicapem (-1), 1,72 – Fortuna

Manchester United przed poprzednią kolejką pięć goli w lidze strzelił ostatnio w… pożegnalnym meczu sir Aleksa Fergusona z West Bromwich Albion w sezonie 2012/13. Wtedy Romelu Lukaku poczęstował się nieswoim szampanem i zepsuł trochę wybitnemu menadżerowi święto. United zremisowało tamten mecz 5:5. Jednak wówczas Ferguson wygrał ligę i to z dość przeciętnym składem. Dlaczego o tym wspominam? Bo od tego czasu Manchester City aż 21 razy strzelił pięć lub więcej bramek ligowym rywalom. Ole Gunnar Solskjaer ubrał się w strój strażacki i uwolnił z płonącego budynku kasłających od dymu graczy, jak Pogba, Martial, Shaw czy Bailly. Oni odwdzięczyli się demolką z Cardiff – 5:1. Tak nabuzowany Manchester United powinien rozjechać kolejnego bardzo przeciętnego rywala. Huddersfield przegrało pięć meczów z rzędu, do tego kontuzjowany jest ich generał – Aaron Mooy.

 

Burnley – Everton 16:00
Propozycja: Burnley wygra lub zremisuje, 1,91 – Fortuna

Everton ostatnio jest w tak żałosnej formie, że zawodnicy nie zasłużyli nawet na to, żeby od Mikołaja dostać skarpetki. Strata sześciu bramek na Goodison z Tottenhamem to kompromitacja. Burnley musi ciułać punkty, żeby w przyszłym sezonie grać wśród najlepszych i wcale nie stoi tu na straconej pozycji. The Toffees stracili 8 bramek ze stałych fragmentów gry, więcej dało sobie strzelić tylko Cardiff. The Clarets co prawda przegrali dwa ostatnie mecze, ale z Tottenhamem dopiero w doliczonym czasie, a z Arsenalem stworzyli kilka dobrych okazji. Jeśli mają z kimś punktować, to właśnie z takimi zespołami w kryzysie. Tym bardziej, że Coleman, Digne, Gomes, Sigurdsson czy Davies – to nie żadne baobaby, a w bandzie Dyche’a to chyba każdy może zdobyć gola z dyńki. Gościom może brakować wzrostu do krycia. Do tego Burnley lubi ogrywać Everton – wygrali z nimi trzy z ostatnich czterech meczów.

 

Crystal Palace – Cardiff 16:00
Propozycja: Crystal Palace wygra, 1,66 – Fortuna

Jeśli Crystal Palace po takim wspaniałym i sensacyjnym zwycięstwie z Manchesterem City potknie się w meczu z Cardiff, to tak, jakby Janosik złupił wielkiego bogacza i wywalił się potem o skórkę od banana pod swoją chatką, po czym by go zaaresztowano. Walijczycy w dwóch ostatnich meczach to obraz nędzy i rozpaczy. Etheridge uratował ich z Watfordem od blamażu, bo mogli tam stracić z osiem bramek, z United już nie mieli tyle szczęścia i przyjęli ciężar z pięcioma golami. Dobrze zorganizowane Crystal Palace powinno dostać motywacyjnego kopa po ograniu mistrza Anglii. Wyśmiewany przez prawie wszystkich Roy Hodgson wykonuje dobrą robotę w tym zespole.

 

Leicester – Manchester City 16:00
Propozycja: under 3,5 bramek, 1,56 – Fortuna

Ostatnio pisaliśmy o dobrej defensywie Leicester. Weźmy ich ostatnie 10 meczów we wszystkich rozgrywkach: 1:0, 0:0, 1:1, 0:0, 2:0, 1:1, 0:2, 0:1, 1:1 – do tego doszła wygrana z Chelsea, najskromniejsza z możliwych, bo 1:0. Aż 10 ostatnich meczów i ani jednego „overa”. Manchesterowi City w spotkaniu z Crystal Palace brakło przede wszystkim lidera. Nie miał kto, mówiąc wprost, złapać wszystkich za mordy. Kreatywności również było tyle, co kot napłakał. Brak Davida Silvy, Fernandinho i De Bruyne w pierwszym składzie i takie tego efekty. Z Leicester rudy Belg powinien już zagrać od 1. minuty, ale The Citizens, jeśli wywiozą stąd trzy punkty, to raczej ze skromnym plecakiem goli.

 

Liverpool – Newcastle 16:00
Propozycja: under 3,5, 1,72 – Fortuna

Trzeci, kolejny proponowany przez nas wynik underowy. Rafa Benitez będzie chciał utrzeć nosa zespołowi, w którym odniósł największy sukces w karierze. Sroki są dobrze zorganizowane w tyłach. Oto liczba bramek, jakie padły w ich ostatnich 10 meczach: 1, 0, 1, 3, 3, 3, 2, 3, 1, 0. Ze wszystkimi najsilniejszymi przegrywają konsekwentnie 1:2 – z Manchesterem City, Tottenhamem, Arsenalem i Chelsea. Liverpool ma już cztery punkty przewagi nad The Citizens. W lidze są niepokonani, zwyciężyli w siedmiu ligowych meczach z rzędu i strata punktów ze zwykle murującym dostęp do bramki Newcastle – i to u siebie – byłaby bolesna, jednak Sroki przyzwyczaiły nas do dobrej organizacji. Mogą się tu postawić gospodarzom. Liverpool powinien wygrać, ale bez urządzenia sobie strzelnicy.

 

Brighton – Arsenal 18:15
Propozycja: Arsenal wygra, 1,73 – LVBET

Arsenal po porażce z Southampton od razu się zrehabilitował i ograł na własnym boisku Burnley. Brighton z kolei przegrało trzy mecze z rzędu, ale z Bournemouth potrafili oddać pięć strzałów celnych, strzelili też gola Chelsea. Patrząc jednak szerzej – tylko Burnley oddaje średnio mniej strzałów na bramkę przeciwnika. Aubameyang ma wielki apetyt na koronę króla strzelców, w poprzedniej kolejce zdobył dwie bramki i tutaj także będzie miał okazje. Tym bardziej, że na przeszkodzie stoi drużyna, która pozwala rywalowi na wiele strzałów. W tej niechlubnej statystyce także ustępują tylko Burnley. Arsenal nie może tracić punktów z zespołami, które pozwalają na dominację. Tylko Newcastle, Burnley i Cardiff mają mniejszą średnią posiadania piłki.

 

Watford – Chelsea 20:30
Propozycja: under 3,5, 1,44 – LVBET

Chelsea jest ostatnio underowa: 0:1 z Leicester, 2:0 z Manchesterem City, 2:0 z Fulham, 1:0 z Bournemouth w Pucharze Ligi. Jeśli myślę o drużynie, którą prowadzi Javi Gracia, to widzę solidną i zespołową pracę w defensywie. Czwarte miejsce wśród drużyn, które pozwalają na najmniej strzałów ogólnie i szóste, jeśli chodzi o dopuszczanie do strzałów celnych. Szerszenie są w niezłej formie – dwie wygrane z rzędu, a było bardzo blisko, żeby były trzy. Trzy kolejki temu Digne w 96. minucie uratował Evertonowi remis. Watford, jeśli punktuje, to seriami. Jeśli przegrywa, to też seriami, dlatego typ na bramki wydaje się tu najbardziej rozsądny. Chelsea będzie miała problem. Trudny przeciwnik na przełamanie po porażce z Leicester. Nie powinno tu paść wiele goli. Trzeci, kolejny proponowany przez nas wynik underowy.

 

Southampton – West Ham, jedyny mecz w czwartek – 20:45
Propozycja: obie strzelą, 1,61 – LVBET

West Ham po czterech wygranych z rzędu zaliczył wpadkę z Watfordem. Ralph Hasenhüttl do Southampton przybył w lśniącej zbroi i na białym koniu. Jest trenerem Świętych zaledwie od trzech spotkań, ale już kibice się w nim zakochali. Przerwał 22-meczową passę Arsenalu bez porażki, a ostatnio bardzo pewnie wygrał z Huddersfield na wyjeździe. Zapowiada się na bardzo ciekawy mecz, w którym oba zespoły stworzą sporo okazji do zdobycia bramek, ponieważ myślą przewodnią obu trenerów jest to, żeby grać fajnie dla oka. W starciu menadżerów z taką filozofią powinniśmy obejrzeć kilka bramek.

Autor: Patryk Idasiak